środa, 11 listopada 2015

Szczęścia i nieszczęścia!

Hejka wszystkim! W tym tygodniu jak narazie doświadczam nieszczęść połączonych ze szczęściem. Dziwne? Nie koniecznie. Urwałam rurę od tłumika w samochodzie wjeżdżając (los mówi że chyba w końcu) w niedużą dziurę którą omijam zawsze jadąc do stacji (notabene co ją załatają, to ona się tworzy na nowo!) Niektórzy twierdzą, iż zrobiłam to tak na tyle profesjonalnie i wyjątkowo, że doświadczeni kierowcy "nigdy nie spotkali się w tak urwaną rurą". Typowa Marcik :D
Wiem jedno, co ma się stać to się stanie - nawet gdybyśmy tego próbowali uniknąć nawet 4 lata

Szczęściem zaś było to, że jednego dnia znalazłam (w końcu) świetną kurtkę która nie jest ani parką, ani płaszczem, nie wygląda na typowo sportową i nie jest kolorowa jak tęcza. To nie było proste bo moja postura jest o tyle dziwna, że wiele kurtek miało swoje mankamenty. Ale udało się! Aż dziwne, że to wszystko działo się jednego dnia!
Dodatkowo śpiesząc się na pociąg wpadłam tylko do Rossmana na chwilę celem zakupu (w sumie jakiejkolwiek już) mascary. O losie, wpadłam wrzuciłam do koszyka Eveline pierwszą z brzegu (co mi już za różnica, przecież po tylu najróżniejszych zakupach tuszy do rzęs NIE MA IDEALNEGO a jak narazie tusze z eveline były spoko więc wziełam).

Eveline Big Volume Lash
100% Black Lashes
Jakim szokiem było dla mnie, że dosłownie nieumyślnie sprawdzając tylko rodzaj szczoteczki i tyle DORWAŁAM idealny tusz! Najlepsze w tym wszystkim jest to, że dałam za niego niecałe 9 zł (promocja 49% <3).
W tym momencie skompletowałam swoją idealną kosmetyczkę :D Po tylu latach, oh co za radość!





Niby błahe rzeczy, ale to w końcu z takich drobiazgów składa się życie ;)
Pozdrawiam :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz